...
już czas
2012-01-26 19:10:37 skomentuj (6)
...
za mną w odbiciu - wystarczy lekko obrócić głowę w stronę okna - ktoś czyta książkę zachłannie w tramwaju.
a może wcale go tam nie ma.
nie odwracam sie już, by szukać potwierdzenia.
to niesamowite uczucie - widzieć światy równoległe.
napisałam 'riv-er' na zaparowanej szybie i wysiadłam.
zostawiam takie ślady w tramwajach, busach, windach, na wszystkich rejonach.
jedno słowo, które mnie określiło lata temu.
jedno słowo, które mnie zastąpiło.
jedno słowo, które zostało.
2012-01-23 21:45:59 skomentuj (18)
...
ostatnio
gdy leżałaś na moich ustach
była chyba wiosna
pamiętam
smakowałaś truskawkami
i śmiałam się
że szampana nie musi być
i nie wiedziałam czy to
twoje oczy tak błyszczą
czy niebo
na karku
też spacerowały usta
słońce łaskotało nas pod kolanami
i to było jak spacer po NY
dziki i nieznany
2012-01-23 16:53:37 skomentuj (0)
...
budzę się z brunatnymi siniakami na nagdarstkach; w łazience ostre światło nad umywalką nadaje im podobieństwo do skórzanych bransolet.
zauważam je, gdy obmywam twarz.
zdziwienie.
oglądam swoje ręce powoli.
nabrzmiałe, pulsujące żyły na dłoniach mozolnie tłoczą krew.
zdrętwiałe palce, sztywność stawów.
w przegubach łokci wybroczyny, jakby ktoś nieudolnie pobierał krew albo gorąca dawka dragów nie znalazła w żyle furtki.
usiłuję przypomnieć sobie wczorajszy wieczór.
nie oddawałam.
nie brałam.
nieprzytomność i drżenie wpisane są w bezlitosne dźwięki budzika spod poduszki.
nic innego.
cofam się i spoglądam w lustro.
nagie ramiona wydają się być czyste.
cienie obojczyków, napięte mięśnie karku, pulsująca tętnica na szyi.
dotykam jej. pracuje miarowo, jest ciepła. żyję.
ruchem głowy nastawiam kręgi w karku.
szczypią mnie plecy.
odwracam się powoli tyłem do dużego lustra.
nie ma tatuażu, zamiast niego od łopatek po lędźwie mam na sobie mapę sinych pręg.
grube, cienkie, wybrzuszone lub popękane.
dotykam ich, są nabrzmiałe, świeże, rozognione.
- to sen. to sen. to sen! - odwracam się gwałtownie i szukam w szkle swoich oczu.
są nienaturalnie zielone, opalizujące, obce.
a jednak moje.
- tracę zmysły - szepczę i czuję, jak wraz ze słowami robi mi się zimno.
sekundy później budzik wyrywa mnie nocy.
2012-01-23 15:12:23 skomentuj (0)
...
od lat spaceruję gdzieś między jawą a snem.
dość często nie wiem, czy przebudzenie jest zaśnięciem, czy na odwrót.
są rzeczy, które nie istnieją.
są ludzie, których nigdy nie było, a wyczuwam ich jak deszcz.
być może sama siebie jedynie śnię.
w złotych oczach kota nie mogę siebie zobaczyć.




2012-01-22 00:19:32 skomentuj (2)
...
w niepoczuciu jesteśmy namacalni najboleśniej, najszczegółowiej, najjaśniej.
w oddaleniu głodni bliskości, najkrzykliwsi w ciszy.
ustami słodkimi od mlecznej czekolady opowiadam o choince namalowanej światłami latarni na mokrej ścianie z cegieł.
jak masz to poczuć, skoro słowa nie posiadają dłoni, by móc je do Ciebie wyciągnąć?
2012-01-21 01:28:48 skomentuj (0)
...
czy na tym to polega?
wracać do domu w zmęczonym tłoku twarzy; podglądać ludzi w rozświetlonych oknach, gdy rozbierają choinkę, jedzą późny obiad, zmywają stosy naczyń w ponurej kuchni, awanturują się gestykulując zawzięcie i myśleć: w końcu minął kolejny dzień.
2012-01-19 21:31:58 skomentuj (0)
...
upojenie cichych chwil
czujesz, jak drżą mi usta?
2012-01-17 16:17:02 skomentuj (0)
...
punkty żółtego światła pokazują z oddali, że zbliżam się do życia.
mus to mus.
otwieram kolejną partię ścieżek.
innych, takich samych.
niebo jaśnieje już chwilę wcześniej, chwilę później zamyka oczy.
dokarmiam kota przybłędę.
zawsze o tej samej przednocnej godzinie podchodzi pod drzwi, gdy patrzę się w ogień i zapalam papierosa.
nie mówimy do siebie zbyt wiele, mamy porównywalny strach w oczach.
różnimy się tym, że on marznie w nocy a ja za dnia.
oboje lubimy tę niewidoczną ścieżkę do lasu, przy drzewie, które najgłośniej skrzypi na wietrze.
pewnie właśnie dlatego, że jest niewidoczna.
2012-01-16 17:03:28 skomentuj (0)
...
'są takie trudne do wyznaczenia odcinki czasu: dnie, nawet całe tygodnie i miesiące, które mijają w jakiejś brzęczącej ciszy; nagle spostrzegasz, że idziesz przez życie jak lunatyk. głos, który odpowiada na inne głosy, należy do ciebie, ale to, co mówi, jest jakieś nieprzekonywające, jakby pozbawione znaczenia. ciało, które porusza się pośród innych ciał, zajmuje pewną przestrzeń, znane jest pod pewnym imieniem i nazwiskiem [...] też jest jakoś mało przekonywające i jakby pozbawione znaczenia. po czym nagle i niespodziewanie... mgła się podnosi. nie całkiem zdawałeś sobie sprawę z tego, że lunytakujesz, aż do momentu przebudzenia i gdy nagle oślepia cię słońce i ogłusza hałas, stoisz zdumiony tym, co przed sobą widzisz. tamta brzęcząca cisza ustępuje placu silnym i wyraźnym uczuciom.'
/Joyce Carol Oates, Ostatnie dni/
2012-01-15 22:10:11 skomentuj (1)